29 maja 2016

Camino - Dzień 11

DZIEŃ 10                                                                                                                   DZIEŃ 12

Juego de la Oca, Camino, Jola Stępień
Czekałam na ten dzień. Dzień z gęsiami. Przejdę rzekę Oca, Villafranca Montes de Oca i Góry Oca,

Rano w alberdze, na umywalce zobaczyłam szczotko – lusterko. Pani, z którą wieczorem rozmawiałam podczas mycia zębów zostawiła swój przemyślny sprzęt. Pomyślałam, że nie będzie szczęśliwa wieczorem, jak zobaczy stratę. Wzięłam zgubę i postanowiłam dopędzić Niemców. Na śniadanie szłam tylko 3,5 km do Espinoza del Camino. W barze „moi” Niemcy skubali już tortillę - omlet z ziemniakami. Pani bardzo się zdziwiła, gdy zobaczyła szczotkę. Potem przyszła Liba, a ja uwielbiam Czechów. Śniadanie trochę nam się przedłużyło.
Espinoza del Camino, Jola Stępień
tęcza śniadaniowa w Espinoza del Camino
Pożegnałyśmy się i w drogę. Pogoda zmienna. Tęcza i deszcz, w fasadzie kościoła w Espinoza znajduje się obraz świętego Indalcjusza, jednego z 7 uczniów Jakuba, ale zdjęcia nie ma, bo deszcz ostro zacinał. Liba dawno już zniknęła, ma bardzo długie nogi, a poza tym jest dwadzieścia lat młodsza.
Od wyjścia z Tosantos majaczy w chmurach pasmo gór do przejścia. Kiedyś były bardzo niebezpieczne. Dlatego u ich podnóża założono Villafranca Montes de Oca. Był tam oddział patrolujący szlak. Zanim Villafranca została Villafrancą Rzymianie nazywali je Auca - gęś. Za Wizygotów było tu biskupstwo, ale gdy Maurowie wjechali do miasta, przeniesiono je do Burgos. Dopiero Alfons VI założył tu nowe miasto i nazwał je Villafranca Montes de Oca, od Franków mieszkających w osadzie i Gór Gęsich.
Villafranca Montes de Oca; Camino, Jola Stępień
Villafranca Montes de Oca
Villafranca jest teraz 100 osobową osadą, na rzeką Oca (dopływ Ebro). Jej jedyne atrakcje to XVIII kościół św. Jakuba i XIV wieczny szpital założony przez królową Joannę Manuelę, Przez kilka stuleciu był w randze szpitala królewskiego, a takich było tylko 4, potem był schroniskiem dla pielgrzymów, potem stajnią, a teraz jest zamieniony na piękny hotel. Oprócz pokoi hotelowych jest w nim alberga.
Następny bar za górami, w San Juan, za 12 km. Więc kawa i kanapka. Była niedziela rano, jedzenie tylko w barze, a bagiety się skończyły. Kupiłam rogala na wynos. Poprosiłam wody z kranu do butelki.
Montes de Oca, Camino, Jola Stepien
Montes de Oca
Kościół zamknięty - jak zwykle. Jest tam rzeźba św. Vitoresa. Ten święty był tak niezwykły, że gdy muzułmanie powiesili go za głoszenie Słowa Bożego, to nie zakończył żywota jak się po nim spodziewano, ale dalej z głową w pętli głosił ewangelię. Maurowie postanowili w inny sposób uciszyć kapłana - został ścięty, ale to też niespecjalnie pomogło, bo jeszcze przez 3 dni głosił Ewangelię, trzymając swoją głowę pod pachą. W końcu poszedł do swojej pustelni i tam zmarł. Vitores żył w pobliżu Burgos, a postać świętego z głową w dłoniach można spotkać w wielu kościołach na Camino. Jest symbolem oporu wobec prześladowań muzułmańskich.
W kościele jest też chrzcielnica z muszli przywiezionej w XVI w z Filipin.  Motyw z muszlą - chrzcielnicą też można zobaczyć jeszcze w kilku innych miejscach, ta w Villafranca jest ponoć największa.
Juego de la Oca, camino, montes de Oca, Jola Stępień
Juego de la Oca, gra planszowa
Jeśli napotkacie gdzieś grę planszową Juego de la Oca, to jej nazwa pochodzi od gór Oca. Jest takim małym przewodnikiem po Camino. Jak gminna wieść niesie powstała w czasach templariuszy, a pielgrzymi grali w nią na postojach. Ja kupiłam w Santiago za 11.
Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
Montes de Oca
Za kościołem, za szpitalo – stajnio – hotelem, wąską ścieżką rozpoczynamy wspinanie. Za wsią ścieżka się rozszerza i jest luksusowym podejściem. Kije dobrze mieć.  Idziemy pod górę  na płaskowyż na wysokości 1000 m. Trzeba wejść na szczyt Alto de la Pedraja – 1130mnpm.
W XII wieku tu była granica między Królestwem Nawarry i Królestwem Kastylii, a od XIII wieku Góry Oca przeszły do Kastylii.
Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
Montes de Oca
Zwykle tereny pograniczne nie były bezpieczne, a ja chciałam poczuć tę atmosferę gór Oca, gdzie pielgrzymi truchleli z leku i przerażenia. Św. Jan Ortega (uczeń św. Dominika od Drogi) pisał, że w górach czyhają na pielgrzymów całe bandy złodziei i morderców.  Pielgrzymów napadano, okradano, mordowano i zakopywano, aby sprawa się nie wydała. Tu było tak niebezpiecznie, że ustanowiono osobne prawo, które odróżniało przestępstwa na pielgrzymach od przestępstw na zwykłych ludziach. Za okradanie pielgrzymów wprowadzono karę śmierci. Na szlaku były też budowane domki dla strażników, którzy mieli pilnować bezpieczeństwa. Domków nie widziałam. im wyżej tym większa mgła i cisza nad wrzosowiskami. Tak, był nastrój niesamowitości.  
Montes de Oca, Camino, Jola Stępień, dąb omszony.
Dąb omszony
Jeżeli uważasz, że ktoś chce ci coś sprzedać po bardzo skandalicznie wysokiej cenie, możesz powiedzieć: „Si quiere robar, y luego ir a las montañas del Oca” (jeśli  chcesz kraść, to idź w Góry Oca). Kastylijczycy zrozumieją, że na pewno tego nie kupisz za więcej niż 25% powiedzianej ceny.
Montes de Oca, Camino, Jola Stepien, kwiaty camino
Kwiaty camino
Widoki zapierają dech, mnóstwo maleńkich kwitnących krzewinek, kwiatków, obok których nie można przejść obojętnie, białe, różowe, fioletowe, niebieskie. Wrzośce białe i różowe na dwa metry wysokie. Góry są porośnięte dębem omszonym, wrzosowiskami, Miejscami idzie się jak przez tundrę. Jest niesamowicie, cicho, bardzo cicho, las i mgły tłumią wszystkie dźwięki.
Alto de la Pedraja ,Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
Alto de la Pedraja
Może dla tego na szczycie Alto de la Pedraja znajduje się pomnik 300 ofiar wojny domowej 1936 z napisem: "No fue inútil su muerte, fue inútil su fusilamiento" - "Ich śmierć nie była bezsensowna, ich egzekucja była bezsensowna" (to jest moje tłumaczenie, może nie być najodpowiedniejsze).
Pomnik - grób obrońców Hiszpanii, wolności i demokracji powstał na la Pedraja w 1976 roku dla upamiętnienie 80 osób, które zostały zabite od lipca do listopada 1936 roku przez żołnierzy falangi Franco. W 2010 roku, przeprowadzono ekshumację po lewej stronie od obelisku. Stwierdzono, że ciał pochowanych w tym miejscu jest więcej niż dotychczas utrzymywano. Pod obeliskiem odkryto 101 zwłok osób zabitych strzałem w tył głowy. Po przeprowadzeniu wykopalisk naukowcy powiedzieli, że w górach może być pochowanych 300 – 400 osób. Są to bezimienne, nieoznaczone groby mieszkańców okolic Burgos i Rioja.
Alto de la Pedraja , Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
widok z Alto de la Pedraja 
Wojna domowa 1936 to był straszny czas dla tego kraju, strzelanie do cywilów, łapanki i rozstrzeliwanie na ulicach. Każdą taką zbrodnię trudno zrozumieć, a jeszcze, gdy to robią swoi swoim... Ta wojna pochłonęła pół miliona ofiar, wojny karlistowskie – dwieście tysięcy. Dla Hiszpanów są to ciągle bardzo trudne, konfliktowe i niezałatwione sprawy. Wciąż dochodzi do dewastacji pomnika, wywieszania flag generała Franco i znaków nacjonalistów. Jak pisze Saint-Exupéry, wojna domowa to nie wojna, to choroba.
Wędrowcy tu milczą, nawet, gdy nie wiedzą, czym był rok 1936. To jest bardzo święte miejsce.
Montes de Oca, Camino, Jola Stępień

Niedaleko można odpocząć i ochłonąć, woda jest no potable. I schodzimy w dół – mocno w dół do mostku na rzece Cerrata La Pedraja. A potem mniej więcej tyle samo w górę, mocno w górę. Dłuższy kawałek po płaskim, spotkanie z totemami i znowu w dół. Te 12 km niby trudne, ale naprawdę robi wrażenie. Krajobraz się zmienia, wypogodziło się. Jest chłodnawo, ale słonecznie. Rowerzystom, którzy zjechali z szosy na szlak, ciężko, ale chyba warto. Sapią, ale zadowoleni.

San Juan de Ortega, Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
San Juan de Ortega
I na koniec osły witają w San Juan de Ortega. To ważna miejscowość na Camino, ale nie metropolia. Stałych mieszkańców około 20 sztuk. W 1150 roku Juan de Quintanaortuño ufundował dom św. Mikołaja, patrona trudnych podróży.
Juan był uczniem Santo Domingo de la Calzada. Razem z nim budował drogi, mosty i przeprawy dla pielgrzymów. Po śmierci mistrza wyruszył na pielgrzymkę do Jerozolimy. W drodze powrotnej jego statek zatonął, a Juan dla ratowania życia obiecał wybudować kościół św. Mikołajowi od podróży. Wybudował kościół i klasztor w Ortega – po polsku pokrzywa. Do końca życia pracował dla Camino. Zmarł w Najera, ale pochowano go w San Juan de Ortega. Został patronem geodetów, ale też Izabella Kastylijska przyjechała tu, aby modlić się do świętego o syna, bo jej jedyna córka miała już 6 lat. Wysłuchał i wstawił się skutecznie. Królowa po roku urodziła syna Juana, a po dwóch córkę Juanę, a  potem były jeszcze dwie dziewczynki.
San Juan de Ortega,Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
San Juan de Ortega - grób świętego
W kościele, na środku, oglądamy piękny sarkofag San Juana wybudowany na rozkaz Izabeli Katolickiej oraz po prawej stronie, znacznie starszy sarkofag romański. Legenda mówi, że w tym grobie miano pochować Jana Ortegę, ale gdy przyszło do przeniesienia szczątków z krypty pod kościołem do nowego cudeńka, z sarkofagu wyleciał rój pszczół, który nie pozwalał się zbliżyć się zanadto. Lud uznał, że święty nie życzy sobie zmian i pozostał na dole pod zwykłą płytą. W XV wieku wybudowano kolejne miejsce spoczynku dla Juana,  z rzeźbami, baldachimem – arcydzieło. Przenosiny miały być z wielką pompą. Zaproszono mnóstwo ważnych gości, ale biskup nie przybył. Nie znamy powodu. Wtedy postanowiono, że nie będzie więcej prób zakłócania spoczynku zmarłemu i do dziś spoczywa w podziemiach. Tak więc San Juan ma trzy groby, na górze dwa przepiękne ale puste grobowce, a na dole święty pod prostą płytą.
san jua de ortega, Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
Odpoczynek w San Juan de Ortega
Gdy przybędziesz do kościoła w San Juan w dzień równonocy, około 17:00 możesz zobaczyć "cud światła". Po lewej stronie, na Kapitel Zwiastowania, tylko dwa razy w roku, przez jedną chwilę pada promień słoneczny. Przez pozostałą część roku kapitel pozostaje w mroku. Kolumna ma taką samą wysokość jak pozostałe, jest symetryczna względem osi kościoła, okno, przez które pada światło jest jedynym oknem w ścianie wieży i oddalone jest o jakieś 15 metrów. To przykład niezwykłego zaawansowania technologicznego i precyzyjnego projektowania. I to wszystko w XII wieku! To jest cud.
San Juan de Ortega; Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
San Juan de Ortega
Jestem W San Juan późna wiosną. No i cóż? Jest przed dwunastą. Owszem bolą nogi, ale za wcześnie na koniec pracy. Zadzwoniłam do dwóch alberg w Ages. Nie ma miejsc. Ale jest jeszcze municipal. Zjadłam pół zapiekanki, drugie pół do plecaka, nabrałam wody i idę. To tylko 4 kilometry. Jest wcześnie. Na pewno będzie miejsce.
Ages, San Juan de Ortega; Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
Ages
Nie było. Duch we mnie upadł. Muszę iść do Atapuerca. 3,5 km i 48 łóżek. Teraz to już idę i się modlę, żeby było to miejsce, nie musi być w gospodzie, może być w stajni, bo kolejnych 4 kilometrów już nie zrobię. Idę i oglądam się, czy ktoś mnie nie ściga.  Owszem tak: młodość z Azji. Chyba myślą o tym samym co ja, ale mają młodsze nogi. Przed wsią mnie dopadli. Trudno, niech będzie stajnia. Teraz ściga mnie już tylko wielka, czarna chmura.
Atapuerca, San Juan de Ortega; Montes de Oca, Camino, Jola Stępień
Atapuerca

Między Ages a Atapuercą, po przejściu mostu zbudowanego przez Juana Ortegę, po lewej stronie stoi menhir Koniec Króla. Kamień stoi na polu bitwy, w której w 1054 roku Ferdynand I Wielki, władca Kastylii pokonał swojego brata, króla Nawarry, Garcíę Sáncheza III z Pampeluny. Obaj byli synami Sancho Wielkiego (Sancho Garcés III) z Pampeluny. W ostatnią niedzielę sierpnia lub pierwszą września odbywa się rekonstrukcja bitwy pod Atapuerca.
Z kolei po prawej stronie szlaku w latach dziewięćdziesiątych XIX podczas budowy kolei odkryto jaskinię, a w niej szczątki praludzi. Najstarsze z nich datują na 1.2 mln lat i są to najstarsze znaleziska w Europie. Wykopaliska są na liście UNESCO. 
Zdumiewa mnie, że idę przez takie miejsca! Że mogę tu być! Że tu jestem! To tyle o wczoraj.
Atapuerca; San Juan de Ortega; Camino, Jola Stępień
Atapuerca
Doszłam do Atpuerca, pytam czy jest łóżko dla strudzonego pielgrzyma i słyszę: oczywiście, jest ostatnie. Jaka ulga. Co za radość. Gdy tylko weszłam do albergi, zaczęła się pompa. Zbierają pranie, chowają buty, wszyscy do środka. Wykąpałam się, uprałam i idę szukać jedzenia. Pada, ale lekko. U bramki stoją Cristina i Elisa. Dla nich miejsca już nie było. W Ages zostały na obiad. Zostaje hotel, albo agroturystyka. Chodzę po wsi szukając jedzenia i kościoła. Kościół za wsią na wzgórzu - zamknięty. Jedzenie jest.
Zdecydowałam, że to okropne uczucie iść z myślą, czy mam gdzie spać. Szkoda mi Cristiny.  A w Burgos tylko municipale, albo parraquial. Muszę wstać o szóstej. Nie ma żartów. Nie chcę cały czas myśleć o alberdze, bo nie widzę, co się dzieje wokół mnie i w dodatku miałam złe myśli o tych młodych Koreańczykach.

Zostało 509 km. 

DZIEŃ 10                                                                                               DZIEŃ 12

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz